Michael Keller aka Chico de Lux jest chyba jedynym polskim profesjonalnym go go dancerem, a dokladniej Club Kids'em.W swoich performance’ach kreatywnie łączy różne rodzaje sztuki scenicznej nie rzadko w klimacie fetish, będąc przy tym niesamowicie skromnym i miłym człowiekiem.
O swoich inspiracjach, planach i o tym, czym jest go go dance, opowiedział Magdalenie Sosinowskiej:
MS.: Słyszałam, że robisz niesamowitą karierę za granicą, w jakich klubach najczęściej tańczysz?
MK.: Kariera dopiero przede mną. Tańczę śpiewam, maluję, czasem recytuje. Haha, żartuję ;)
Występuję głównie w Szwajcarii, Niemczech, Austrii, na Ibizie...
a wygląda na to ze niebawem także, Holandia, Francja i Portugalia.
MS.: Imponujące… Występując na pewno obserwujesz publiczność, jakie reakcje najczęściej widzisz?
MK.: Główna zasada performance’ów w klubach i nie tylko to skupienie na sobie uwagi gości/ klubowiczów/ vipów, więc gdy oni widzą, że dobrze się bawisz, bawią się razem z Tobą. Nikt nie stoi obojętnie, każdy bawi się, szaleje.
Następnie pozujesz do sesji zdjęciowych lub zdjęć z rozszalałymi gośćmi.
MS.: Świetna praca, nie dość, że robisz to co lubisz, to jeszcze możesz zobaczyć kawałek świata. Czy masz jakąś agencję, czy kogoś, kto załatwia Ci te wyjazdy i występy?
MK.: Tak, o nowe zlecenia starają się agencje bookingowe, PR’owcy, managerowie, ale zdarza się, że czasem ktoś zgłasza się do mnie bezpośrednio.
MS.: A ile wynosi Twoja stawka za jeden event tego typu?
MK.: Stawki zaczynają się od kilkuset euro za trzy kilkunastominutowe występy w ciągu nocy. Oczywiście stawki są zależne od rodzaju performance’u, czy mam tylko tańczyć na podestach, czy po prostu spędzić pół nocy w viproomie.
MS.: Jesteś bardzo ciekawym człowiekiem, to musi bardzo działać na ludzi. Czy zdarzyło Ci się, żeby ktoś podrywał Cię po występie?
MK.: Oczywiście, za każdym razem. I nie tylko po występie ;)
MS.: Zastanawiające jest to, że za granicą jesteś bardziej znany niż w kraju. Myślałeś o tym, żeby zacząć promować się w Polsce?
MK.: Wydaje mi się, że Polska jest zbyt zaściankowa na tego typu przedsięwzięcia. Polacy są szarzy i zbyt konserwatywni, nie akceptują ludzi kolorowych, odważnych, mających własny styl, a przede wszystkim nie potrafią się bawić.
MS.: Słyszałam, że robisz niesamowitą karierę za granicą, w jakich klubach najczęściej tańczysz?
MK.: Kariera dopiero przede mną. Tańczę śpiewam, maluję, czasem recytuje. Haha, żartuję ;)
Występuję głównie w Szwajcarii, Niemczech, Austrii, na Ibizie...
a wygląda na to ze niebawem także, Holandia, Francja i Portugalia.
MS.: Imponujące… Występując na pewno obserwujesz publiczność, jakie reakcje najczęściej widzisz?
MK.: Główna zasada performance’ów w klubach i nie tylko to skupienie na sobie uwagi gości/ klubowiczów/ vipów, więc gdy oni widzą, że dobrze się bawisz, bawią się razem z Tobą. Nikt nie stoi obojętnie, każdy bawi się, szaleje.
Następnie pozujesz do sesji zdjęciowych lub zdjęć z rozszalałymi gośćmi.
MS.: Świetna praca, nie dość, że robisz to co lubisz, to jeszcze możesz zobaczyć kawałek świata. Czy masz jakąś agencję, czy kogoś, kto załatwia Ci te wyjazdy i występy?
MK.: Tak, o nowe zlecenia starają się agencje bookingowe, PR’owcy, managerowie, ale zdarza się, że czasem ktoś zgłasza się do mnie bezpośrednio.
MS.: A ile wynosi Twoja stawka za jeden event tego typu?
MK.: Stawki zaczynają się od kilkuset euro za trzy kilkunastominutowe występy w ciągu nocy. Oczywiście stawki są zależne od rodzaju performance’u, czy mam tylko tańczyć na podestach, czy po prostu spędzić pół nocy w viproomie.
MS.: Jesteś bardzo ciekawym człowiekiem, to musi bardzo działać na ludzi. Czy zdarzyło Ci się, żeby ktoś podrywał Cię po występie?
MK.: Oczywiście, za każdym razem. I nie tylko po występie ;)
MS.: Zastanawiające jest to, że za granicą jesteś bardziej znany niż w kraju. Myślałeś o tym, żeby zacząć promować się w Polsce?
MK.: Wydaje mi się, że Polska jest zbyt zaściankowa na tego typu przedsięwzięcia. Polacy są szarzy i zbyt konserwatywni, nie akceptują ludzi kolorowych, odważnych, mających własny styl, a przede wszystkim nie potrafią się bawić.
W innych krajach ludzie są znacznie bardziej otwarci, wręcz wyzwoleni. Im bardziej się wyróżniasz, tym większe wzbudzasz zainteresowanie, a ludzie okazują Ci większą sympatię. Ostatnim razem w Zurychu tańcząc na konsolecie z londyńską DJ Paulette, zauważyłem mnóstwo uśmiechniętych, machających do nas klubowiczów, a potem nie mogłem spokojnie podejść do baru, ponieważ co chwilę ktoś chciał porozmawiać, albo zrobić sobie zdjęcie ze mną.
MS.: A czy mimo to, chciałbyś spróbować pokazać się w Polsce?
MK.: Oczywiście, bardzo lubię bawić się w Warszawie, mam tu dużo niegrzecznych znajomych, z którymi każda impreza jest bardzo udana. Sądzę, że niebawem i w Polsce imprezy będą znacznie bardziej urozmaicone występami różnego typu tancerzy i performerów. Mam możliwość sprowadzenia do Polski paru dobrych projektów z Ibizy, Rio czy Paryża pytanie tylko, czy posiadamy odpowiedni budżet?
Najlepsze imprezy na Ibizie wydają co tydzień minimum 50.000 euro na dekoracje, dj’ów, dziesiątki tancerzy, etc. co daje naprawdę spektakularny efekt.
Zamierzam rozpocząć pracę nad nowym projektem z przyjaciółmi z Ibizy czy Zurychu w oparciu o polskich tancerzy, Drag Queens, etc. Jednak jest mi bardzo trudno znaleźć odpowiednich tancerzy, hostów, i inne gwiazdy nocy. W Polsce nie mamy tancerzy Go Go tylko chippendaels’ów, którzy zazwyczaj ubrani są w tanie, kiczowate kostiumy i nie potrafią tańczyć. Niestety, profesjonalne tancerki boją się wyglądać zbyt odważnie czy zachowywać prowokacyjnie, a prostytutki nie potrafią zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi...
Może po opublikowaniu tej rozmowy znajda się osoby, które warto zaprezentować na scenie? Ludzie odwagi!
MS.: Masz rację, że Polacy mają trochę inną mentalność, niż kraje za naszą zachodnią granicą. To wszystko co opisujesz jest niesamowite, skąd czerpiesz pomysły i inspiracje na siebie i swoje występy?
MK.: Od zawsze byłem bardzo ekscentryczny, miałem mnóstwo pomysłów na siebie. Lubię się wyróżniać, i nie potrafię się dostosowywać do ogólnie przyjętych norm. Uważam, że lepiej jest być dziwadłem i zgarniać za to dużą kasę, niż kolejną szarą, nudną osobą pożartą przez smutne schematy codzienności.
Nie jestem artystą, jestem sobą. Zawsze robie to na co mam ochotę, i wszelkie zakazy mam w dupie...
MS.: A czy mimo to, chciałbyś spróbować pokazać się w Polsce?
MK.: Oczywiście, bardzo lubię bawić się w Warszawie, mam tu dużo niegrzecznych znajomych, z którymi każda impreza jest bardzo udana. Sądzę, że niebawem i w Polsce imprezy będą znacznie bardziej urozmaicone występami różnego typu tancerzy i performerów. Mam możliwość sprowadzenia do Polski paru dobrych projektów z Ibizy, Rio czy Paryża pytanie tylko, czy posiadamy odpowiedni budżet?
Najlepsze imprezy na Ibizie wydają co tydzień minimum 50.000 euro na dekoracje, dj’ów, dziesiątki tancerzy, etc. co daje naprawdę spektakularny efekt.
Zamierzam rozpocząć pracę nad nowym projektem z przyjaciółmi z Ibizy czy Zurychu w oparciu o polskich tancerzy, Drag Queens, etc. Jednak jest mi bardzo trudno znaleźć odpowiednich tancerzy, hostów, i inne gwiazdy nocy. W Polsce nie mamy tancerzy Go Go tylko chippendaels’ów, którzy zazwyczaj ubrani są w tanie, kiczowate kostiumy i nie potrafią tańczyć. Niestety, profesjonalne tancerki boją się wyglądać zbyt odważnie czy zachowywać prowokacyjnie, a prostytutki nie potrafią zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi...
Może po opublikowaniu tej rozmowy znajda się osoby, które warto zaprezentować na scenie? Ludzie odwagi!
MS.: Masz rację, że Polacy mają trochę inną mentalność, niż kraje za naszą zachodnią granicą. To wszystko co opisujesz jest niesamowite, skąd czerpiesz pomysły i inspiracje na siebie i swoje występy?
MK.: Od zawsze byłem bardzo ekscentryczny, miałem mnóstwo pomysłów na siebie. Lubię się wyróżniać, i nie potrafię się dostosowywać do ogólnie przyjętych norm. Uważam, że lepiej jest być dziwadłem i zgarniać za to dużą kasę, niż kolejną szarą, nudną osobą pożartą przez smutne schematy codzienności.
Nie jestem artystą, jestem sobą. Zawsze robie to na co mam ochotę, i wszelkie zakazy mam w dupie...
3 komentarze:
Jeśli chcesz dowiedzieć się kiedy nastąpi koniec Świata zajrzyj. :)
http://vsevidno.com/koniecswiata/koniec-swiata-2036.html
Possibly the most amazing blog that I read all year! wedding dress with sleeves Louboutin Shoes Christian Louboutin Pumps Mermaid Wedding Dresses
wow to jest coś czego chyba nikt by się nie spodziewał na prezent, taki oryginalny pomysł na walentynkę. Ale ciekawe jak idzie bohaterowi recytacja wierszyki na walentynki, tak by plamy nie zrobił podczas występu bo to oczywiście płatne by było
Prześlij komentarz